Indonezja - Jawa 2007

Jakarta widok z Merdeka BarakDżakarta, stolica Indonezji to przyjemne miejsce, ale nie na dłużej niż na 2 dni. De facto gdyby nie palmy, niektóre dziwaczne rośliny i tropikalna pogoda bardzo przypomina jedno z europejskich miast. Potężne biurowce - połączenie metalu i szkła, loga banków z całego świata, ekskluzywne centra handlowe… trochę mało to egzotycznie ha?

Jak przystało na szanujący się muzułmański kraj (główną religią w Indonezji jest islam) od wschodu słońca można doświadczyć z wszechobecnych megafonów muzułmańskiego “śpiewów” nawołującego do modlitwy (dobra rada dla podróżników po muzułmańskich zakątkach, wybierając miejsce noclegu sprawdźcie czy okna waszego pokoju nie wychodzą wprost w objęcia megafonu, ponieważ każdy dzień będzie zaczynał się o 5 rano).

Centralne centrum Dżakarty to MERDEKA BARAK, na którym znajduje się pomnik Merdeka, wzniesiony w 1960 roku na pamiątkę niepodległości. Miejsce to opisywane w przewodnikach jako konieczne odwiedzenia ba, a nawet jeśli go kto nie odwiedzi to jakby w Dżakarcie nie był. No, więc byłam i widziałam, żeby nie było. Dlatego z całym przekonaniem i nawet z trzema palcami na sercu śmię twierdzić, że wycieczkę tą odbyć można z powodu absolutnego braku innych zajęć. Ogromny betonowy park przyozdobiony licznymi ogródkami i fontannami, które rzeczywiście są urokliwe, ale żar lejący się z równikowego nieba jest bezlitosny, a z odrobiną cienia bardzo tam krucho. Kto jednak nie zawierza moim subiektywnym słowom, niech nie zapomni zabrać na wycieczkę butelkę wody bo na placu cienko ze sklepami. Można zakupić bilet i wjechać na szczyt pomnika aby zobaczyć panoramę Dżakarty. Na placu roi się oczywiście od naciągaczy, którzy przypadkiem mają w worku na plecach każdą pamiątkę o jakiej możesz zamarzyć. Tu – po raz kolejny - ważne okazują się umiejętności negocjacyjne (z reguły można wynegocjować co najmniej połowę). Podróżując na wschodzie trzeba bardzo uważać na różnej maści naciągaczy, ale z drugiej strony warto z nimi czasami porozmawiać - o ile nie są zbyt nachalni - i zasięgnąć języka o ciekawostki danego kraju. Są to często informacje bardzo cenne, nie do znalezienia w przewodnikach.

Kolejne miejsca na mapie turystycznej Dżakarty to: KOTA – stare miasto i zabudowy z XVIII w. wraz z ratuszem z tego okresu, SUNDA KELAPA – port i kolonialna część. Nie rozpisuję się o tych miejscach bo naprawdę nie ma tam nic szczególnego.

TAMAN ISLAIL MARZUKI – jest określane jako centrum kulturalne miasta, w którym odbywają się koncerty gamelanu, pokazy tańców narodowych i że można tam doświadczyć artystycznych uniesień, a tu znowu niespodzianka. Jest to ogrodzony plac na którym stoją trzy budynki – jeden to teatr, drugi kino, a w trzecim znajdują się bary szybkiej obsługi i kawiarnie. Pośrodku placyk, ławeczki i koniec. Jeśli o mnie chodzi to jakoś artystycznie się nie uniosłam, a może i przeciwnie nawet.

PASAR BARANG ANTIK – bazar z rękodziełami indonezyjskimi. Na odwiedzenie tego miejsca czekałam niecierpliwie przygryzając wargi. Bardzo lubię zagrzebywać się w starych, tajemnych rzeczach, kiedy to każdy z takich przedmiotów historię niezwykłą i prawdziwą opowiedzieć może. No cóż… Ulica upstrzona małymi kramikami na stoiskach których można było znaleźć wszystko, ale przede wszystkim tandetę. Trochę chińskiej porcelany, buddyjskie posążki, poważne składy noży, szabel, które oczywiście były własnością wielkich, historycznych wojowników. Ciekawe, że na każdym stoisku leżał co najmniej jeden nóż tego samego bohatera.. Generalnie mnóstwo „antyków” po okazjonalnej cenie. W zasadzie można było tam wygrzebać parę niezłych gadżetów, ale świadomość transportowania tego w późniejszej podróży była nazbyt przerażająca.

Aby zrównoważyć bilans za i przeciw podróży do Dżakarty opowiem teraz o niezwykłym TAMAN MINI INDONESIA, w którym znajdują się między innymi starożytne repliki tradycyjnych budowli z 34 prowincji Indonezji. Od momentu wjechania na teren tego skansenu, parku poczułam się jak po drugiej stronie lustra. Nagle zniknęła cała biznesowa stolica na pokaz, a ukazały się niezwykłe drewniane budowle z nieprawdopodobnymi malunkami i ornamentami. Wszystko dookoła żyło kolorami najmocniejszymi. Do wielu z tych domów można wejść do środka i obejrzeć tradycyjne stroje indonezyjskie, sztukę, rękodzieła ichnijeszych artystów. Pomiędzy budynkami są czarowne parczki ze stawami i licznymi rzeźbami przedstawiającymi historię Indonezji. Oprócz tego konieczny jest spacer po ogrodach z orchideami, oraz wizyta w kinie trójwymiarowym Keong Mas Imax Theatre na filmie o kulturze i naturze indonezyjskiej. Film jest krótki, ale robi niesamowite wrażenie. Jest tu również muzeum insektów oraz park motyli jednak one już nie robią takiego wrażenia. Kolejną rzeczą jest wielkie akwarium gdzie można się znaleźć w królestwie niezwykłych ryb i przerażających stworzeń wodnych. Niektóre okazy są naprawdę niezwykłe, aż trudno uwierzyć, że to istoty z naszej planety.
Niestety jest też kiepski aspekt wyprawy po cudach wodnych, ale kwestia to dosyć subiektywna i związana z osobistymi odczuciami, jednak podzielić się nią muszę. Obserwując zwierzęta szybko zauważyłam, że są one trzymane w niezbyt dobrych warunkach. Niektóre ogromne ryby trzymane były w dużych akwariach, ale nie wystarczająco dużych, aby ta ryba mogła się poruszyć, więc tkwiła tam zawieszona poruszając jedynie skrzelami. W innym miejscu przepiękne żółwie, które morderczo rzucały się na szklaną ścianę akwarium i za wszelką cenę próbowały wyskoczyć, były poranione, a jednak nie ustawały w próbach ucieczki. Było tam jeszcze wiele innych naruszeń, które by nie przeszły w naszym świecie, a tam nie miały znaczenia. Mnie takie rzeczy ruszają, więc wycieczka w tym miejscu skończyła się dość szybko, ale tak jak powiedziałam wcześniej, kwestia odczuć jest bardzo indywidualna, jednak może warto o tym wiedzieć.

Kolejną rzeczą na plus (w zależności kto czego poszukuje) były przepiękne centra handlowe. Począwszy od marek typu Channel, Gucci a skończywszy na… w zasadzie nie skończywszy bo tyle tego tam jest. Istny raj dla łowców markowych ciuchów po nieco niższych cenach i shoppingu pod każdą postacią. Jedne z większych centrów: SENAYAN CITY, PASAR RAYA, SARINAH, i wiele, wiele innych.

Na ulicach Dżakarty nie jest zbyt bezpiecznie szczególnie dla obcokrajowców dlatego wskazane jest poruszanie się taxówkami. Biała twarz i wzrost dość mocno wyróżniają się wśród przelewających się tłumów. Ze względu na to, że to muzułmański kraj kobiety powinny uważać na to w co się ubierają – bez zbytniego eksponowania elementów ciała – i raczej nie spacerować samotnie.
Generalnie z moich podróżniczych doświadczeń wynika, że ludzie w krajach muzułmańskich – poza ośrodkami turystycznymi - są nastawieni dosyć wrogo, a już szczególnie do białych kobiet ubranych zgodnie ze swoją kulturą.

~ autor keti w dniu 18.09.2007.

Napisz odpowiedź