Siódma trzydzieści. Odsłaniam salonowe okno z żółtych zasłon. Nie ma firan. Okno zajmuje większą część ściany. Lubię duże okna. Słońce przyjemnie wita.
Słyszę szum samochodów, ludzie jadą do pracy. Myślałam na początku, że będzie mi przeszkadzał ten szum z ulicy, ale nie przeszkadza (tak bardzo). W Kopenhadze ruch uliczny w ogóle nie przeszkadza, bo jest stosunkowo niewielki w porównaniu z Gdańskiem czy Warszawą.
Poranny rytuał, toaleta, wstawiam wodę, spinam włosy i zakładam opaskę, udaje mi się okiełznać poranek na głowie. Do szklanki wlewam wrzątek, idę na balkon.
Na przeciwko stoi bliźniaczy budynek. Poznaję jego mieszkańców i ich obyczaje. Oni też często nie mają firan. Pierwszy raz zetknęłam się z wielkimi oknami bez firan wiele lat temu we Frankfurcie. Zachwycona byłam od razu, ale nie na tyle żeby w swoim domu zrobić to samo. Przecież nie będą mi ludzie w kąty zaglądać.
Dziś nie mam firan, oswajam się z tym.
Intryguje mnie to od pewnego czasu. Co chcemy ukryć za grubą, mało przejrzystą firaną, czego się tak bardzo wstydzimy? Z czym nie chcemy podzielić się ze światem? Jaka prawda o nas nie może zobaczyć światła dziennego?
Czy obawiamy się, że ktoś przyłapie nas jak dłubiemy namiętnie w nosie, drapiemy się po tyłku? Robimy miny? Mówimy do siebie, gramy scenki przed lustrem? Przytulamy męża, dziecko? Czego o nas nie może wiedzieć świat i dlaczego? Co jest tak bardzo prywatne?
Ciekawe to bardzo.
Nie mam firan. Może to forma terapii? Może otworzę się bardziej na świat, może wzrośnie poziom mojej empatii, będę bardziej prawdziwa dla samej siebie, wobec innych?
Ta sama twarz dla siebie i innych.
Wiem jedno nie chcę być już statystą, teraz będę reżyserem.
Dlaczego? Bo mogę, bo potrafię.
Patrze na ludzi z naprzeciwka, oni patrzą na mnie, poznajemy się, powstaje między nami niema przyjaźń.
Mam zasłony, niemi przyjaciele z naprzeciwka też mają.
Kiedy zaczyna zmierzchać, zapalam światło, lubię tę ciepłą żółć z żarówki.
Wtedy czas na zasłony.
Wieczór jest mój, prywatny.
Jeszcze?!





4 odpowiedzi jak dotąd ↓
mad // 19.05.2008 @ 11:27 |
…budzą się wspomnienia
klima // 19.05.2008 @ 13:34 |
zazdroszcze ci tych refleksji okiennofirankowych,ja mieszkam w piwnicy bez okien naruralnie,nie dochidzi do mnie swiatlo dzienne,u mnie zawsze jest wieczor stąd tez mam problemy ze wstawaniem skoro swit a dluzsze siedzenie w ciagu dnia w pokoju konczy sie nieuchronnie drzemką:))))wssysa mnie ta piwnica powoli,czuje jak obejmuje mnie swoimi lepkimi mackami:))))czas w piwnicy inaczej sie zagina i niewatpliwie brak naturalnego swiatla ma duzy wplyw na psyche,pracuje rowniez w piwnicy wlasciwie za sciana swego pokoju wiec wiekszosc dnia spedzam w podziemiu i wynuzajac sie doznaje dziwnego uczucia,a wiec tak wyglada zycie na powierzcni!!!:))gdybym jeszcze mogl wynurzyc sie sam z siebie,przebic niewidzialne zaslony ktore wciaz odgradzaja mnie od swiata i poznania istoty rzeczy to by bylo cos:))))))
koala:) // 19.05.2008 @ 16:58 |
wykrylem u siebie kolejne uzaleznienie:)miesiac temu zepsol mi sie aparat fotograficzny,nic to pomyslalem,kupi sie nowy,i miesiac ten jakis taki niedorobiony chodzilem,z lekka depresyjką wrecz ale nie wiazalem tego stanu z aparatem zwlaszcza ze fala czarnych mysli roznej masci mnie ogarnela,wczoraj calkiem przypadkowo i niezamiezenie w wyniku splotu okolicznosci wszedlem w posiadanie nowego aparatu ktory to kupilem kierowany jakims impulsem tajemniczym i byl to zakup totalnie w ciemno,poprostu wzialem aparat z pulki nie ogladajac go,zaplacilem i wyszedlem,okazalo sie ze swietny,prosty,tani,na dodatek z polskim menu co wazne bo ten ostatni kupiony w warszawie polskiego menu nie mial:)i co ci powiem,od razu zle samopoczucie minelo,doszlo do mnie ze mam potrzebe uwieczniania chwil,wogle inaczej patrze na swiat jak wiem ze moge zrobic ciekawe zdjecie,mierze wzrokiem przestrzen jak terminator laserem w poszukiwaniu ciekawych obiektow,kolorow,smakow zycia:))))moze to chec dzielenia sie wrazeniami?moze,jest tez inny aspekt fotografowania ktory zauwazylem,czesto robiac zdjecie nie widze tego co zauwazam po czasie ogladajac to zdjecie po raz ktorys:)
keti // 09.07.2008 @ 10:29 |
Drogi Koalo,
cudownie, że masz pasje, że potafisz chwytać kolorowe chwile i niezwykłe momenty, że możesz ich później doświadczać na nowo. Mam nadzieję, że odnajdziesz swym nowym aparatem kolejne smaki życia.
A jeśli tak sie wydarzy – opowiedz!
pozdrawiam
K.