Przed laty przyjaciel opowiedział mi zabawną historię.
Tego dnia pracował w domu. Biurko przy którym zwykł pracować stało przy oknie. Okno w porze letniej zawsze było otwarte i lubił od czasu do czasu przez nie zerknąć.
Pewnego poranka zauważył wychodzącą z klatki sąsiadkę z pieskiem. Była to starszą pani o dość poważnych rozmiarach. Na rękach trzymała swojego kundelka, który był jej miniaturą.
Pani postawiła pieska na trawie. Piesek otyłym krokiem oddalił się kawałek. Na co sąsiadka zareagowała nerwowo:
- Perełka chodź tu szybko! Perełka natychmiast! Perełka do pani już! – krzyczała
Pies jednak niewiele sobie z tego robił i żółwim tempem oddalał się nadal.
Pani poczerwieniała na twarzy i wskoczyła na trawnik. Chwyciła pieska i w drodze powrotnej klepała Perełkę po tłustym tyłku krzycząc:
- Co powiedziałam?! Co powiedziałam?! No co powiedziałam?!
Pies nie odpowiedział.





7 odpowiedzi jak dotąd ↓
m // 10.07.2008 @ 21:28 |
mądre. lęki sprawiają, że chcemy wszystko kontrolować…wówczas coraz mniej przeżywamy radości.
Ania // 11.07.2008 @ 11:04 |
uśmiechnęłam się
agapiotr // 11.07.2008 @ 20:14 |
Twoje pióro podoba mi sie coraz bardziej
Miedziuszyn // 14.07.2008 @ 12:52 |
Ketuszko?Tosz to ma P.Ulkowska.Perełka coraz grubsza.Gdyby była na gaz to robiła by za sterowiec.Kisski
Miedziuszyn // 14.07.2008 @ 12:53 |
Toż->miałło być
calinka // 01.08.2008 @ 7:36 |
ale fajne!!!! slyszalam kiedys historie o Puszku, ale to bylo “Puszek uciekaj:-)” opowiem Ci przy kawie w c.h.
Miedziuszyn // 14.08.2008 @ 10:53 |
Perełce już się zeszło w zaświat.380 zł.zabieg nie udany kosztował.Pani teraz sól z organów wydalla.Psia karma.Amrak