Pewnej niedzieli o nieprzyzwoicie wczesnej porze jechałam tramwajem przez warszawską Wolę. Tak wcześnie nie jestem w stanie nawet czytać, więc gapiłam się tępo przez okno. Usłyszałam rozmowę dwóch dziewczyn. Delikatnie się odwróciłam aby dopasować głosy do twarzy. Zawsze lepiej wiedzieć jak wyglądają osoby, które się podsłuchuje. Dziewczyny rozmawiały o szkole, do której zapewne jechały, o tym że ten i ten, to i to, generalnie pierdu-pierdu. Takie rozkręcanie ośrodków mowy, aby dobrze służyły cały dzień. W końcu jedna zaczęła opowiadać o swoje matce, że matka nie smęcąc wiele da jej pieniądze na warunek. Druga dziewczyna wpadła w zachwyt, że ona nigdy nie mogła liczyć na swoich rodziców i jakby zapytała o kasę na warunek to by ją wyśmiali, że studiuje zaocznie dlatego, że musi pracować żeby się utrzymać i zapłacić za studia. Uprzywilejowana studentka stwierdziła, że to okropne i nigdy by rodzicom nie wybaczyła gdyby jej nie chcieli pomóc, że przecież to ich obowiązek, że dzieci trzeba wspierać. Na to koleżanka powiedziała, że to wcale nie jest oczywistość, że dzieci są wspierane przez rodziców, dlatego powinna czuć wielką wdzięczność dla nich. Pierwsza zasępiła się i powiedziała, że w sumie zawsze to było takie oczywiste, że nigdy o tym nie myślała i że może powinna zrobić coś dla rodziców. Towarzyszka podpowiedziała jej, że może jak stanie już na „swoje nogi” wyśle ich na wakacje, kupi im wycieczkę do miłego miejsca, taka mała rekompensata. Rozmowa toczyła się dalej, ale ja już się z niej wyłączyłam. Temat zainspirował mnie do przemyśleń. Jak to jest z tymi rodzicami. Czy powinni nas wspierać przez cały czas, czy jest to ich obowiązek? Czy powinniśmy za to zapłacić, zadośćuczynić, być nieskończenie wdzięczni? Jak wiele mogą pragnąć w zamian? A może powinniśmy nauczyć się jak najszybciej samodzielności? Stać się niezależnymi, wolnymi. Gdzie jest środek?
Rodzice
20.01.2009 · Dodaj komentarz
Kategorie: codziennością pisane
Otagowane: dzieci, mama, matka, rodzice





0 odpowiedzi jak dotąd ↓
Nie ma jeszcze komentarzy... Zacznij porywającą dyskusję, wypełniając formularz poniżej.