Podróżujące Abstrakcje

Rybiarka

23.01.2009 · 1 komentarz

fishZapragnęłam smaku łososia. Wybrałam się, więc do sklepu rybnego „Krewetka”. Sprzedawczyni młoda, dość ładna, brunetka obsługiwała zupełnie znużona, za nic mając wszelakie uprzejmości. Nie było: proszę, słucham, dziękuję, a jedynie: Tak? Co podać? Ile? Reszta. Pomyślałam, że musi być w kiepskim humorze albo bardzo nie lubi swojej pracy. Przede mną stało kilka osób, zaczęłam więc przyglądać się sprzedawczyni. Miała na sobie kilka swetrów – pomyślałam, że pewnie nie jest miło pracować cały dzień przy lodówkach. Zapach ryb też nie należy do najprzyjemniejszych. Zapewne niewiele zarabia, ile mogą zarabiać ekspedientki w sklepach rybnych? Rozważałam tak sobie różne kwestie, aż zaczęłam dziewczynie współczuć. Jednakże wiadomo, że kij ma zawsze dwa końce, a ja co najmniej dwie natury, więc zaraz po fali współczucia pojawił się strumień irytacji. Gorsza część mnie zauważyła, niegrzeczne, naburmuszone dziewuszysko, które słało wrogie spojrzenia do klientów. Miałam  ochotę rzucić nieuprzejmą uwagę i natychmiast wyjść. Stałam jednak dzielnie w swej kolejce wszak chęć na łososia była wielka. W końcu w sklepie zostałam tylko ja i klientka w czerwonym berecie przede mną. Pani dość wolno dokonywała wyboru, co budziło w sprzedawczyni nie lada zniecierpliwienie. Wywracała oczami, wykrzywiała usta lub też spoglądała na swoje długie, czarne tipsy.

Muszę przyznać, że paznokcie prezentowały się dosyć upiornie w foliowych rękawiczkach, przybrudzonych resztkami ryb.

W pewnym momencie, pomiędzy ważeniem ryb, sklepowa chwyciła metalowy szpikulec nabiła na niego gotowego kotleta, zanurzyła w pojemniku z majonezową sałatką i wpakowała do ust.

Osłupiałam. Przez moment myślałam, że mi się wydawało, jednak resztki majonezu wciąż tkwiły na jej twarzy. Wytarła je szybko rękawem i spojrzała na mnie. Chyba nie spodziewała się, że ktoś patrzył, dlatego kiedy dostrzegła mój wzrok, twarz jej poczerwieniała, a w oczach pojawił się niesympatyczny błysk.

Klientka w czerwonym berecie nadal wpatrywała się w ladę chłodniczą, niczego nie zauważyła.

Kiedy nadeszła moja kolej, kupiłam tego wymarzonego łososia i wyszłam, jakkolwiek z mniejszą chęcią na niego.

Kategorie: codziennością pisane
Otagowane: , , ,

1 odpowiedź jak dotąd ↓

Dodaj komentarz