Podróżujące Abstrakcje

Meksykańskie walentynki

06.04.2009 · 1 komentarz

Walentynki 2009 spędziłam w Mexico City. Okazało się, że tego dnia na największym placu w centrum był ustanawiany nowy rekord Guinnessa. Prawie 40 tyś., ludzi w tym samym czasie łączyło swe usta w pocałunku. Po placu krążyli również wolontariusze, którzy oferowali pocałunki dla samotnych. Oprócz bicia nowego rekordu odbył się festyn propagujący hasło „miłość bez przemocy”. W jednej z tamtejszych gazet wyczytałam że 9 na 10 młodych kobiet w Meksyku doświadczyło przemocy fizycznej, seksualnej czy psychicznej. 9 na 10!!!!! Jasna cholera, co za świat!

Podczas imprezy rozdawano ulotki informujące o instytucjach do których można zwrócić się po pomoc. Szczerze mówiąc liczby te (9 na 10!!!!) wydawały mi się grubo przesadzone, myślałam: – do cholery latynosi to typ macho, pewnie i są nieco porywczy, ale, że niby tak napadają na te swoje kobiety, w końcu to niemuzułmański kraj!

Zdziwiłam się widząc na stacjach metra oddzieloną część peronu, gdzie przy wejściu stał policjant z bronią. Część ta była przeznaczona jedynie dla kobiet i dzieci dla ich bezpieczeństwa. Przejazd metrem jest dość tani, więc w godzinach szczytu (16-18) bywa tłoczno. Czasami trzeba przeczekać w tłoku ileś pociągów, ponieważ w wagonach jest taki ścisk. Pewnego dnia trafiliśmy właśnie na takie zagęszczenie, z falą ludzi zostaliśmy wepchnięci do wagonu. Zdawało się, że jest tak ciasno, że można ruszać jedynie ustami, jednak w pewnym momencie poczułam czyjąś rękę na pośladkach. Na początku myślałam, że mi się wydawało, że to przypadek, aż ręka zaczęła ściskać i masować mi tyłek. Z racji tego, że nie mogłam się ruszyć ani nic zrobić i nie znam hiszpańskiego, krzyknęłam do przyjaciół – Halo, ktoś mnie maca po tyłku. Jeden ze znajomych kawałek dalej stał odwrócony do mnie twarzą, ale nic nie mógł dojrzeć w tym ludzkim kłębowisku. Przyjaciel z Meksyku powiedział po hiszpańsku coś nieprzyjemnego, więc natrętna ręką na moment znikła, ale przy wysiadaniu ręka znowu zaatakowała, kiedy dokonałam cudu i odwróciłam się podczas wysiadania, za mną stał niski i gruby Meksykanin. Dumnie uniósł brodę i patrzył mi w oczy, był zupełnie niespłoszony. Jakby wydarzyła się zupełnie normalna rzecz. Tak mnie to zatkało, że nie mogłam wydusić słowa, chociaż parowałam z gniewu.

Zrozumiałam idee festiwalu miłości i szacunku oraz potrzebę oddzielnych wagonów dla kobiet i dzieci.

Kategorie: codziennością pisane
Otagowane: , , ,

1 odpowiedź jak dotąd ↓

  • Tośka // 25.05.2009 @ 14:05 | Odpowiedz

    “kiedy dokonałam cudu i odwróciłam się podczas wysiadania”……byłam pewna, że przeczytam zaraz, że kopnęłaś go prosto w jaja!!!! Ach, szkoda….. Co za impertynencja!!! Brak słów Kochana.

Dodaj komentarz